POWRÓT

SPOTKANIE Z ALEKSEM DANCYGIEM

 

     

   
   
   
   
   

 

Alex Dancyg w Bodzanowie: - Wygrywamy wojnę za wojną, a jest coraz gorzej...

       Kiedy jestem w Polsce i słyszę, jak ludzie narzekają na sytuację polityczną i ekonomiczną, to chce mi się śmiać - zaczął spotkanie w Bodzanowie. - Marzę, aby w Izraelu mieć takie problemy.

       Alex Dancyg przyjechał na zaproszenie miejscowego gimnazjum i Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego "Gniazdo". Jego wizyta jest kolejnym elementem projektu "Historia, która uczy smakuje i bawi". Na spotkaniu z uczniami i zaproszonymi gośćmi Dancyg opowiadał o tym, jak dziś żyje się w Izraelu. - Najważniejsze pytanie, jakie sobie stawiamy, to pytanie o to, kim, czym jesteśmy - mówił. - Izrael jest jedynym miejscem na ziemi, które stoi pod znakiem zapytania. Jego tożsamość, istnienie... Żyjemy tą problematyką na co dzień. Co nie oznacza, że nie mamy zupełnie przyziemnych problemów. Też nie pojedziemy na mundial, tak jak wy. Ale wy macie chociaż siatkówkę. A my jednego reprezentanta w lekkiej atletyce. Na olimpiadzie miał startować w trójskoku, ale spóźnił się na eliminacje. Poprosił, aby pozwolono mu chociaż skoczyć w dal. I był ostatni. Historyk zastanawiał się nad językiem, jakim posługują się Izraelczycy. - Czy można wskrzesić po dwóch tysiącach lat język, który był używany już tylko do modlitwy? - pytał. - Żydzi porozumiewali się przecież w wielu językach świata. Czy ten język, który powstał przed laty, może stać się językiem nowoczesnym, językiem nowoczesnej literatury?  Jego zdaniem, najgorzej jest z przekleństwami. - Jakoś nam nie wyszły - mówił. - Dlatego przeklinamy po arabsku.
        Izrael, według Alexa Dancyga, to kraj, w którym łączy się ze sobą wiele kultur, tradycji, etosów: - Najpierw zaczęli tu przyjeżdżać ludzie, którzy ocaleli po Zagładzie, całkiem bezradni. Potem ci z krajów arabskich, z Maroka. W latach 50. pół miliona ludzi musiało przyjąć kolejne trzy miliony z 80 krajów świata. Później zaczęli przybywać Żydzi z Rosji. Nie zawsze faktycznie byli Żydami. Często na targu za kilka rubli kupowali świadectwo, że babka była Żydówką. Nie udało im się wyjechać do Ameryki, więc przyjeżdżali do Izraela. Ale dzięki takiemu połączeniu żyje się ciekawiej. Nie jest nudno, tak jak teraz u was.
       Izrael to - jak przypominał historyk - jedyne państwo, które nie wie, jak przebiegają jego granice. - Nie umiemy się dogadać z sąsiadami - tłumaczył. - Wygrywamy wojnę za wojną, a jest coraz gorzej. Ludzie boją się, czy nie wybuchnie autobus, którym akurat jadą. Czy ktoś ich nie postrzeli, kiedy będą siedzieli w restauracji. I cały czas wychowujemy dzieci w przekonaniu, że muszą iść do wojska. Ja sam jako walczący żołnierz byłem na wszystkich wojnach Izraela. Mimo że nie znoszę munduru i dyscypliny. Ale nie było innego wyjścia, trzeba było się bronić. Swoich synów też posłałem do wojska. Alex przyznawał, że Izraelczycy cały czas nie mogą zapomnieć zagłady Żydów. - Chyba mamy do tego prawo? - pytał.
       Uczestnicy spotkania sami też dopytywali gościa o politykę zagraniczną. - Nie porozumiemy się z Palestyną w kwestii granic, tak jak nie porozumie się nigdy dwóch fundamentalistów, bo każdy słyszy tylko swoje argumenty. Chyba że pan Obama i pan Putin zadecydują za nas i zmuszą obie strony do realizacji postanowienia - odpowiadał Dancyg. A odnośnie religijności Izraelczyków: - Są dwie strony radykalne i te radykalizują się coraz bardziej. A pomiędzy nimi jest cały środek. Większość Izraelczyków jest laicko-tradycyjna. W soboty w Jerozolimie wszystko jest pozamykane, a w Tel Awiwie trwa jedna wielka balanga, wszyscy jadą na plażę. W soboty nie jeżdżą autobusy, bo rabini to wymogli. Bogaci jadą więc nad morze samochodami. A biedniejsi muszą wynająć taksówkę, ale też na plażę dotrą. Tylko pozłoszczą się na rabinów. Izraelskie linie lotnicze do niedawna nie pracowały w soboty. Teraz przeszły w ręce prywatne. Właściciele nie są tacy głupi, żeby tracić zarobek. Latają też w soboty, tylko w ten dzień linie nazywają się inaczej.
        Gość opowiadał też o sobie. - Nie wiem, czy Bóg istnieje, czy nie - tłumaczył. - Podchodzę do sprawy jak agnostyk. I uważam, że trzeba iść na kompromis. Umieć poszanować tradycje bez stawania na baczność przed urzędnikiem religijnym. Obrzezanie jest funkcją religijną. Mimo że nie jestem wierzący, obrzezałem trzech synów. Nie chciało mi się robić manifestacji. Większość Izraelczyków bierze ślub pod baldachimem. Ja też mogłem, nic mi się nie stało. Nie wjadę w sobotę do dzielnicy wierzących, gdy stoi zakaz wjazdu. Ale nie chciałbym, żeby zakazywali mi poruszania się po mojej dzielnicy. Wszystko jest sztuką kompromisu. Klasycznego Izraelczyka Dancyg charakteryzował krótko: - To człowiek w krótkich spodenkach, z pługiem w jednej i karabinem w drugiej ręce. Wierzy w Boga, ale nie jest religijny.
         Uczestnicy czwartkowego spotkania w bodzanowskim gimnazjum mogli podziwiać zdjęcia Tadeusza Rolkego pochodzące z wystawy "Tu byliśmy". Jej autor odwiedził szkołę po raz kolejny. - Wystawa nie powstałaby, gdyby nie pewna książka - wspominał. - Wiele lat temu wracałem ze Lwowa do Warszawy. W Przemyślu miałem przesiadkę i kilka godzin czekałem na pociąg. Poszedłem do księgarni. Tam w ręce wpadał mi książka "Opowieści chasydów" Martina Bubera. Byłem tak zafascynowany tymi ludźmi, ich mentalnością, dowcipem, że postanowiłem uczcić ich za pomocą fotografii. Zacząłem jeździć po miasteczkach, w których mieszkali nie tylko chasydzi, ale w ogóle Żydzi. I bardzo się cieszę, że pokazuję wystawę w miejscu, w którym przed wojną stanowili oni ogromną cześć mieszkańców.
         Alex Dancyg urodził się w Warszawie. W 1957 r. jako dziewięciolatek wyemigrował z rodzicami do Izraela, mieszkał w Nir Oz. Pracuje w jerozolimskim Instytucie Yad Vashem. Jest znanym działaczem na rzecz zmiany wizerunku Polski w Izraelu oraz edukacji o dawnej Polsce i Holocauście. Szkoli przewodników młodzieżowych wycieczek przyjeżdżających z Izraela do Polski.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

‘Why people in Israel swear in Arabic language or why Israel’s airlines change its name on Sundays?’

For those and other questions Alex Dacyng – a historian  from Yad Vashem Institude tried to find answers during the meeting in The Junior High School in Bodzanów. He was invited by the school and The Social and Cultural Association ‘Gniazdo’. The meeting was the next element of the project ‘History that teaches, tastes and entertains’.

            Alex Dancyg’s lecture was mainly about the present situation of the Jewish people. He said, that Israel is the country which connects a lot of cultures, traditions and ethos. We also could have learnt the history and the structure of population in Israel. The lecturer explained, that Israel is the only country without geographical borders. In fact, nowadays, people in Israel live in a permanent fear. They cannot be sure, that they will not be shot in a restaurant or in the bus.

The participants of the meeting asked some questions about Israel’s foreign policy and religion. The guests had also a chance to see some photos of Tadeusz Rolke, which come from the exhibition  titled ‘we were here’.

Alex Dancyg was born in Warsaw in 1957. In 1957 as a nine-year-old boy, together with his parents he emigrated to Israel. He lived in Nir Oz. Now, he works in Yad Vashem Institude. He is known for education about former Poland and Holocaust. He also teaches tourist guides who come from Israel to Poland.